Blog stworzony z miłości do siatkówki, dla wszystkich, którzy się nią interesują.
RSS
poniedziałek, 27 sierpnia 2012

Nikt już nie mówi o Euro 2012. Cały kraj żyje zwycięstwem polskich siatkarzy. Czujesz się winny, że zabraliście show piłkarzom?

-Winny sukcesów siatkarzy mogę się trochę czuć (śmiech). Udało się zmazać złą pamięć po Euro. Mówię o stronie sportowej, bo od strony organizacyjnej impreza była wielkim sukcesem Pokazaliśmy światu, że Polska to fajny kraj, do którego warto przyjeżdżać. 

Nigdy nie żałowałeś, że nie wybrałeś sportu indywidualnego? Byłbyś jedyną gwiazdą.

- Sporty indywidualne są też fajne. Weźmy tenisistów, którzy osiągają wielkie sukcesy i odpowiadają tylko za siebie. Ale ja od dziecka byłem związany ze sportami zespołowymi- trenowałem najpierw krótko piłkę nożną, potem trzy lata koszykówkę, a od 16 lat gram w siatkówkę. Oczywiście, funkcjonowanie w grupie nie zawsze jest proste, zwłaszcza gdy mamy do czynienia z 14 facetami i gdy kipi testosteron. Mimo wszystko jednak uważam: najpiękniejsza w sporcie jest właśnie współpraca. Zwykle to, co możesz zrobić z kimś, bywa lepsze od tego, co zrobisz samemu.

Siatkarze słusznie uchodzą za grzecznych chłopców?

Jeśli pytasz o imprezy, to oczywiście- nie mamy potrzeby zarywania nocy przed ważnymi zawodami. Wiemy, kiedy w życiu jest czas na ciężką pracę, a kiedy na zabawę. Ale mamy swoje charaktery, nie pozwalamy sobie w kaszę dmuchać i często pokazujemy to na boisku. Gdy podczas meczu Ligi Światowej Brazylijczycy spróbowali nas sprowokować, dostali odpowiednią ripostę. Nie zawsze jesteśmy mili i układni.

Prywatnie też masz trudny charakter?

Jeśli wiem, że popełniłem błąd, potrafię się do tego przyznać. Ale nie ukrywam, że lubię, gdy wszystko idzie po mojej myśli (śmiech).

Potrafisz wyluzować?

Człowiek nie jest maszyną, nie da się non stop pracować na pełnych obrotach. Poza tym wszystko jest dla ludzi, imprezy do białego rana też. Czasem to, co pomaga organizmowi pomaga duszy(śmiech). Ne wolno jednak zapominać o priorytetach. Nie można na przykład, jak to się kiedyś stało w kadrze piłkarskiej, zarywać nocy przed ważnym meczem. 

Prywatnie siatkarze przyjaźnią się z siatkarzami?

Ja akurat nie utrzymuję żadncyh bliższych kontaktów  z piłkarzami.  Znacznie więcej znajomych mam wśród lekkoatletów, bo bardzo często przebywamy razem w środku treningowym w Spale. 

To tam poznałeś swoją dziewczynę, lekkoatletkę Joannę Michalską?

Tak. Joanna, tak jak jej starszy brat, olimpijczyk Łukasz Michalski, reprezentowała Polskę w skoku o tyczce.

Ma 182cm wzrostu. Szukałeś wysokiej?

Ale wciąż jestem od niej lepszy o 16cm(śmiech)

Cofnijmy się w czasie. 18-latkowi, który ma prawie 2 metry wzrostu, trudniej umówić się z dziewczyną? Próbowałeś garbić się podczas randek?

Nigdy nie miałem kompleksu z powodu wzrostu, przeciwnie uważałem go za swój atut. Dziewczyny zawsze były zadowolone, że mogą założyć najwyższe szpilki i poczuć się kobieco. Uważam, że jeśli chodzi o wzrost różnica powinna być zachowana. Kiedy myślę o kobiecie, to myślę o bardzo delikatnej, zmysłowej, o niezwykłym zapachu i aksamitnej skórze. Z kolei mężczyzna powinien być silny, dobrze zbudowany, dawać kobiecie ciepło, chronić ją i zapewniać bezpieczeństwo. 

Mówisz jak facet z innej epoki. Cenisz tradycyjne wartości?

Jak najbardziej. Rodzina jest jedną z tych wartości, dla których żyjemy. Myślę, że nie ma większego szczęścia dla człowieka, niż zobaczenie "małego ja"- swojego dziecka, wprowadzenia go w świat, zapewnienie mu jak najlepszych warunków rozwoju, a potem obserwowania, jak sobie radzi w życiu. 

Chcesz czekać z założeniem rodziny do zakończenia sportowej kariery?

Są rzeczy, których przewidzieć się nie da. Przede wszystkim trzeba trafić na odpowiednią partnerkę.

Trafiłeś?

Dziś wydaje mi się, że tak. Z Asią spotykamy się pół roku, ale ciężko mi przewidzieć, co przyniesie czas.

Ślub?

Gdy  byłem młodszy, wychodziłem z założenia, że nigdy nie wezmę ślubu przed trzydziestką. I nadal uważam, że w życiu musi być czas na szaleństwo, żeby potem nie mieć niedosytu, poczucia, że coś cię ominęło. 

Ale szaleć można również we dwoje, z partnerem.

Zgadza się. Ważne, by nie obudzić się potem przed czterdziestką z tzw. ręką w nocniku i stwierdzić: "Kurczę, miałem tyle marzeń, a tak niewiele zrealizowałem".

Czujesz, że kolejne sukcesy sportowe czynią cię coraz bardziej atrakcyjnym w oczach kobiet?

Bardziej atrakcyjnym nie, ale trochę bardziej pożądanym- pewnie tak. W czasach tak zwanej popkultury, to, co najbardziej imponuje to pieniądze i popularność. Wartości, które tak naprawdę decydują o harmonijnym współżyciu, zeszły na dalszy plan. A jeśli chodzi a atrakcyjność- większość facetów dość długo dojrzewa, zaczynają wyglądać męsko dopiero około trzydziestki. Dlatego pocieszam się, że mam jeszcze kilka lat(śmiech). 

Tworzycie z Joanną piękną parę. Czy Twoja dziewczyna próbowała swoich sił w modelingu?

Rzeczywiście dostawała takie propozycje, ale nigdy nie traktowała ich poważnie. Uczy się, skończyła jeden kierunek- ratownictwo medyczne, teraz studiuje wychowanie fizyczne. 

Macie dla siebie mało czasu. Gdy się spotykacie, staracie się nadgonić, planujecie każdą minutę?

Przeciwnie, improwizujemy. Robimy to, na co mamy w danym momencie ochotę. A jeśli nie pojawia się ochota na nic, to po prostu leżymy na kanapie, odpoczywamy i rozmawiamy. Gdy jestem w Warszawie spędzamy ze sobą każdą wolną chwilę. 

"Bożyszcza Kobiet"- to o tobie. Uroda przydaje ci się w karierze sportowej?

Myślę, że uroda przydaje się w każdej karierze. Nie ukrywajmy: jesteśmy próżnymi stworzeniami, które lubią piękno, lubią być wychwalane, a także- lubią się otaczać pięknymi rzeczami. Nie bez przyczyny mamy sztukę, muzykę. Tak samo lubimy pięknych ludzi. 

Zdajesz sobie sprawę, że masz w tym polu przewagę?

Tylko  ja nigdy nie potrafiłem wykorzystywać swojej urody. Może brzmi to zbyt nieśmiało, albo fałszywie skromnie, ale faktycznie taka jest prawda. 

Jak powstał Twój tatuaż?

Napis " This is my life, my game and it is played by my rules" wytatuowałem sobie w dzień moich 23 urodzin. To był okres przejściowy w moim życiu, rozstałem się z dziewczyną po czterech latach, trener chciał mnie zmienić, w ogóle wiele osób chciało mnie wtedy zmienić. Na początku starałem się temu sprostać, ale szybko zrozumiałem, że zmieniając się pod czyjeś dyktando tracę siebie. Uznałem, że to jest moje życie i będę żył tak jak mi się podoba, zgodnie ze swoim planem. Bo mam tylko jedno życie i chcę być z niego zadowolony. 

Lubisz modę. Bliższa jest ci nonszalancja Johnn'ego Deppa czy elegancja Brada Pitta? 

Depp jest dla mnie troszkę zbyt zwariowany, nie widziałbym się w kapeluszu i rozwianej koszuli. Ale podoba mi się luz Johnathana Rhysa Mayersa. Połączyłbym go z brytyjską elegancją Toma hardy'ego. Ale nie chcę nikogo naśladować, szukam własnego stylu. 

Masz jakąś modową słabość?

Na pewno do zegarków. Wprawdzie nie mam ich wielu, ale gdy jestem w galerii handlowej, to one przyciągają mój wzrok. Potrafię wpatrywać się w nie z nosem przyklejonym do szyby. Zwykle na patrzeniu się kończy, bo zegarki to jednak bardzo droga pasja. Drugą rzeczą, na którą zwracam uwagę, są dobre buty, stanowią dla mnie coś w rodzaju wizytówki człowieka.

 Pozostańmy przy słabościach. Twoją największą są podobno brunetki.

To prawda, nawet Scarlett Johansson najbardziej podobała mi się, gdy ufarbowała włosy na ciemno do filmu Avengers. Pamiętam, jak kiedyś mój imiennik, fizjoterapeuta Zbigniew Sznober powtarzał mi ,, Ja też uwielbiam brunetki. Ale ty się nie przejmuj, skończysz jak ja, z blondynką na całe życie". No i chyba mi wywróżył. Nie narzekam(śmiech).

środa, 22 sierpnia 2012

Dziś 29 lat kończy Michał Ruciak- przyjmujący Reprezentacji Polski, zawodnik ZAKSY.

Michałowi życzymy oczywiście wszystkiego najlepszego i z tej okazji trochę więcej informacji na jego temat.

Podstawowe informacje na jego temat możecie znaleźć w linku u boku strony. A tak poza tym, troszkę o jego karierze :)

Michał zadebiutował w Reprezentacji Polski w 2004r. podczas Ligii Światowej mając 21 lat. Wcześniej grał w młodszej reprezentacji. Później przez dłuższy czas nie powoływano go do reprezentacji, walczył jednak o miejsce na IO w 2004, jednak w ostateczności w nich nie występował. Aż w 2009r. został powołany do Ligi Światowej przez Daniela Castellaniego. Miał swój udział w ME 2009, gdzie Polacy zdobyli złoto, później występował już w reprezentacji bez przerwy. 

Prywatnie: 

Michał Ruciak ma żonę Justynę i dwóch synów. Koledzy z reprezentacji nazywają go "Orzeł" i mówią, iż Michał jest dobrą głową rodziny, lubi udzielać telewizyjnych wywiadów. Jako człowiek jest otwarty, kontaktowy. 

Troszkę ode mnie :

Rucek wg mnie jest osobą bardzo charakterystyczną :) Jak to mówią: niski wzrostem, wielki duchem. Całkowicie trafne wobec niego. Najbardziej podziwiam go jako zawodnika za jego niesamowite zagrywki, które wykonuje zaraz po wejściu z kwadratu rezerwowych. Andrea Anastasi przybrał taką strategię, aby wpuszczać go na boisko pod koniec seta, aby postraszył swą zagrywką przeciwnika i bardzo często to się sprawdza. Doliczył dokonta naszej reprezentacji wiele asów serwisowych w kilku turniejach :)

Na koniec kilka zdjęć Michała :)

12:03, volleyball64
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 13 sierpnia 2012

Wczoraj, wielka Brazylia została pokonana przez Rosję w meczu o złoty medal Igrzysk Olimpijskich w siatkówce halowej mężczyzn. Mecz zakończył się wynikiem 3:2.

Po pierwszych dwóch setach wygranych przez Brazylię, można było mieć pewność, że to reprezentanci z Ameryki Południowej kontrolują całą sytuację w meczu i ich zwycięstwo jest niemal pewne. Jednak w secie trzecim nie szło Brazylijczykom już tak gładko. Zmiana ustawienia Rosjan sprawiła, że walka była wyrównana. Mimo, dwóch piłek meczowych Rosjanom udało się wygrać tę partię. W następnej szło im tylko coraz lepiej, wygrali set czwarty, a tie-break poszedł już gładko. 

Mimo, iż chciałam, aby to Brazylia wygrała, to serdecznie gratuluję Rojsanom. Nie poddali się do samego końca i to dzięki temu wygrali. To był niesamowity mecz, idealny na finał IO. Gdybym była kibicem jednego z grających krajów, chyba oszalałabym oglądając ten mecz. Obie drużyny były warte tego, aby się tam znaleźć. Szkoda trochę Brazylijczyków, naprawdę mało brakowało do kolejnego złota. 

Ceremonii dekoracji niestety nie było nam dane oglądać. Ciekawostką jest jednak to, że złote medale wręczała siatkarzom Polka- Irena Szewińska.

 Mimo, iż Polacy dotarli tylko do ćwierćfinałów Krzysztof Ignaczak został najlepszym przyjmującym, co -mam nadzieję- okaże się małym pocieszeniem dla naszego libero.

Wczoraj ukazał się wreszcie nowy wpis na igłą szyte (link u boku bloga). Smutno nam to czytać, jednak mówi się zwyczajnie trudno. My jednak gratulujemy Igiełce i zawsze jesteśmy z nim :)

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 19